T. S. Eliot - Środa Popielcowa

Autor: P H, Gatunek: Przekład, Dodano: 26 sierpnia 2011, 12:26:08

T. S. Eliot “Ash-Wednesday”

 

Środa Popielcowa

 

I

Bowiem nie ma nadziei bym powrócił

Bowiem nie ma nadziei

Bowiem nie ma nadziei by wrócić

W pragnienie talentu i mocy ludzkiej

Już nie staram się dążyć do tych rzeczy

(Czemuż leciwy orzeł ma rozwijać skrzydła?)

Czemuż opłakiwać

Niknącą siłę zbrukanej władzy?

 

Bowiem nie ma nadziei by zaznać

Ułomnej glorii w pomyślną godzinę

Bowiem nie sądzę

Bowiem wiem że już nie zaznam

Tej prawdziwej a ulotnej władzy

Bowiem nie mogę już pić

Gdzie kwitną drzewa, biją źródła, bo nic nie może być raz jeszcze

 

Bowiem wiem że czas to zawsze czas

A miejsce to tylko i wyłącznie miejsce

I to co jest, jest tylko jeden raz

I tylko jedno ma miejsce

Cieszę się że rzeczy są takie jakie są i

Zrzekam się błogosławionej twarzy

Zrzekam głosu

Bowiem nie mogę mieć nadziei by wrócić

Przeto cieszę się, tworząc rzeczy

które napawaj radością

 

Do Boga modlę się by miłosierdzie miał nad nami

I modlę się bym mógł zapomnieć

O czym zbyt długo kłócę się sam z sobą

Zbyt długo wyjaśniam

Bowiem nie ma nadziei bym powrócił

Niech mi te słowa służą za odpowiedź

Tego, co było odmienić nie sposób

Oby nam kara nie była zbyt ciężką

 

Bowiem te skrzydła latać już nie mogą

Jedynie o powietrze bić

Falę powietrza tak rzadką i suchą

Rzadszą i suchszą niż wola

Naucz nas zabiegać i nie zabiegać

Naucz nas milczeć

 

Módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej

Módl się za nami teraz i w godzinę śmierci naszej

 

II

Pani, trzy białe lamparty usiadły pod drzewem jałowca

W powiewie wiatru, nażarte do syta

Moich nóg mego serca mej wątroby i tego, co mieści

Pusta skorupa czaszki. I rzekł Bóg:

Ożyją te kości? Ożyją

Te kości? A to, co było zawarte

W kościach (już zeschłych) odrzekło, szczebiocząc:

Przez wzgląd na dobroć tej Pani

I dla jej powabu, i dlatego

Że medytując czci Dziewicę,

Świecimy jasnością. A ja, tutaj ukryty

Swe czyny poświęcam niepamięci, a swą miłość

Potomstwu pustyni i owocu tykwy.

Przezeń odzyskuję

Moje wnętrzności, włókna oczu i niestrawne części

Jakich lampart nie tknął. Pani zamkniona

W bieli sukni, by kontemplować, w bieli sukni.

Niech biel kości pokutuje aż do niepamięci.

Życia w nich nie ma. A iż mnie zapomniano

I będę zapomniany, więc mogę się zapomnieć

W takim poświęceniu, w skupionym dążeniu. I rzekł Bóg:

Prorokuj do wiatru, do wiatru tylko bo tylko

Wiatr słuchał będzie. I kości śpiewały szczebiocząc

Że szarańcza im cięższa, a mówiąc

 

Pani wyciszeń

Spokojna w strapieniu

Cała w rozdarciu

Różo pamięci

Różo zapomnienia

Zmęczona a życiodajna

Stroskana a pełna odpocznienia

Samotna Róża

Stała się ogrodem

Gdzie miłości wszystkiej kres

Koniec udręki

Miłości niespełnionej

I większej udręki

Miłości spełnionej

Kres bezkresowi

Podróży bez końca

Rozstrzygnięć tego

Co nierozstrzygnięte

Mowy bez słowa i

Słowa bez mowy

Dzięki Tobie Matko

Za Ogród

Gzie miłości wszystkiej kres

 

Lśniąc pod drzewem jałowca śpiewały rozrzucone kości

Myśmy rade z rozproszenia, bo niewiele dobrego czyniłyśmy wzajem

Pod drzewem w powiewie wiatru, z błogosławieństwem piasku

Zapominamy siebie wzajem, zespolone

W ciszy pustyni. To jest ziemia,

O którą los rzucać będziecie. A podział ani jedność

Nie mają znaczenia. To jest ziemia. To nasze dziedzictwo.

 

III

Na pierwszym skręcie drugich schodów

Odwróciłem się i zobaczyłem

Ten sam kształt skręcony na poręczy

Okryty oparem smrodliwego powietrza

Szamoczący się z diabłem schodów który wdział

Fałszywą twarz nadziei i rozpaczy.

 

Na drugim skręcie drugich schodów

Opuściłem ich splecionych, toczących się w dół;

Nie było więcej twarzy, zaś schody czarne,

Zwilgłe, dziurawe, jak oślinione usta starca, zrujnowane,

Lub jak zębata gardziel leciwego rekina.

 

Na pierwszym skręcie trzecich schodów

Wziernik pęczniał niczym owoc figi

A za nim kwiat głogu i pasterska scena

Barczysta postać w błękicie i zieleni

Czaruje czas majowy na antycznym flecie.

Słodkie są rozwiane włosy, brązowe włosy odwiane z ust,

Lilowe i brunatne włosy,

Zatracenie, muzyka fletu, postoje i kroki umysłu

Po stopniach trzecich schodów,

Co blakną, blakną; moc ponad nadzieją i rozpaczą

Na trzecie wspina się schody.

 

Panie, nie jestem godzien

Panie, nie jestem godzien

 

                        ale powiedz tylko słowo.

 

IV

Która stąpała między fiołkami

Która stąpała między

Różnorakimi kępami przeróżnej zieleni

W bieli, błękicie, w kolorze Maryi,

Gwarząc o błahostce

W niewiedzy i wiedzy wieczystej boleści

Która chodziła wśród innych, gdy spacerowali,

Która wzmocni fontann strumienie, orzeźwi źródła.

 

Uczyni zimną suchą skałę i utwardzi piasek

W błękicie ostróżki, w błękicie Maryi koloru,

Sovegna vos

 

Oto lata, które schodzą na tym, unosząc

Precz skrzypce i flety, przywracając

Tej, co kroczy między czasem snu i jawy, przybierając

 

Białego światła fałdy, nasunięte na nią, fałdy.

Nowe lata idą, przywracając

Wskroś jasny obłok łez, lata łez, przywracając

Antyczny rym w nowej szacie. Odkup

Ten czas. Odkup

Nieczytaną wizję wyższego marzenia

Gdy jednorożce w klejnotach ciągną złocony karawan.

 

Bezgłośna siostra ukryta w bieli i błękicie

Między cisami, za bożkiem ogrodu,

Którego flet bez tchu, spuścił głowę, czyniąc znak bez słowa

 

A wybiło źródło i ptak zniżył trel

Odkup ten czas, odkup marzenie

Ten znak słowa niesłyszanego, niewymówionego

 

Aż wiatr wytrząśnie tysiąc szeptów z cisu

 

Po tym naszym wygnaniu

 

V

Kiedy stracone słowo już stracone, kiedy wytarte słowo już wytarte,

Gdy niesłyszanego, niewypowiedzianego

Słowa nie wypowiedziano ani nie słyszało;

Jeszcze to niewypowiedziane słowo, Słowo niesłyszane,

Słowo bez słowa, Słowo pośrodku

Świata i dla świata;

A światłość w ciemności świeciła, a świat

Wbrew Słowu nieścichły wirował,

Wokół środka cichego Słowa.

 

Ludu mój, cóżem ci uczynił.

 

Gdzie to słowo znaleźć, gdzie słowo

Zabrzmi? Nie tu, nie na tyle tu milczenia

Ani na morzu, ni wyspach,

Ni na stałym lądzie, czy pustynnej czy żyznej ziemi,

Bowiem dla kroczących w mrokach

Jak w czas słoneczny, tak i w czas ciemności

Prawego czasu i prawego miejsca nie masz nigdzie

Ni miejsca dla łaski tym, którzy unikają twarzy

Ni czasu na radość tym, którzy krocząc wśród wrzasku, odtrącają głos

 

Czy pomodli się siostra w welonie

Za tych, którzy kroczą w mrokach, którzy wybrali ciebie, tobie przecząc,

Za tych, którzy rozdarci między porą a porą,

Czasem a czasem, między

Godziną a godziną, słowem a słowem, mocą a mocą, za tych, którzy oczekują

W mrokach? Czy pomodli się siostra w całunie

Za dzieci w bramach

Które nie odejdą a modlić się nie umieją:

Modlić się za tych, którzy wybrali, a przeczą

 

Ludu mój, cóżem ci uczynił.

 

Czy siostra w welonie między smukłymi

Cisami pomodli się za tych co jej bluźnią

I, choć przerażeni, poddać się nie potrafią

I zgadzają się przed światem, a przeczą wśród skał

W tej ostatniej pustyni wobec ostatnich niebieskich skał

W pustyni pośród ogrodu, ogrodu pośród pustyni

Suchej, aż wyplują z ust zeschłą pestkę jabłka.

 

Ludu mój.

 

VI

Chociaż nie ma nadziei bym powrócił

Chociaż nie ma nadziei

Chociaż nie ma nadziei by wrócić

 

Waham się między zyskiem, a stratą

W krótkim przejściu, gdzie krzyżują się sny

Snów skrzyżowanych półmrok między narodzinami a śmiercią

(Błogosław mi Ojcze) choć nie pragnę pragnąć tych rzeczy

Od wielkiego okna ku granitowym brzegom

Białe żagle wciąż lecą ku morzu, ku morzu lecąc

Niezłomne skrzydła

 

A utracone serce twardnieje i roście

W straconym bzie i straconych morza głosach

I zmartwiały duch ożywa by walczyć

O zgiętą nawłoć utracony zapach morza

Śpieszy by odzyskać

Krzyki przepiórki i wirującą siewkę

I oślepłe oko tworzy

Puste kształty gdzie podwoje ze słoniowej kości

I węch znów wdycha słony smak ziemi piaszczystej

 

To czas napięcia między narodzinami a śmiercią

Miejsce odosobnienia, gdzie skrzyżowane trzy sny

Pośród niebieskich skał

Ale gdy głosy z cisu strząśnięte ulecą stąd

Niech inni cis strząśnie i odpowie.

 

Błogosławiona siostro, święta matko, duchu źródła, duchu ogrodu,

Nie pozwól byśmy wzajem szydzili obłudą

Naucz nas zabiegać i nie zabiegać,

Naucz nas milczeć

Nawet wśród tych skał,

To On jest naszym pokojem,

I nawet wśród tych skał

Siostro, matko

I duchu rzeki, duchu morza,

Nie dopuść mi oddalić się od Ciebie.

 

A wołanie moje niech do Ciebie przyjdzie.

 

 

 

 

 

 

 

“Ash-Wednesday”


I

Because I do not hope to turn again

Because I do not hope

Because I do not hope to turn

Desiring this man's gift and that man's scope

I no longer strive to strive towards such things

(Why should the agèd eagle stretch its wings?)

Why should I mourn

The vanished power of the usual reign?

 

Because I do not hope to know

The infirm glory of the positive hour

Because I do not think

Because I know I shall not know

The one veritable transitory power

Because I cannot drink

There, where trees flower, and springs flow, for there is

nothing again

 

Because I know that time is always time

And place is always and only place

And what is actual is actual only for one time

And only for one place

I rejoice that things are as they are and

I renounce the blessèd face

And renounce the voice

Because I cannot hope to turn again

Consequently I rejoice, having to construct something

Upon which to rejoice

 

And pray to God to have mercy upon us

And pray that I may forget

These matters that with myself I too much discuss

Too much explain

Because I do not hope to turn again

Let these words answer

For what is done, not to be done again

May the judgement not be too heavy upon us

 

Because these wings are no longer wings to fly

But merely vans to beat the air

The air which is now thoroughly small and dry

Smaller and dryer than the will

Teach us to care and not to care Teach us to sit still.

 

Pray for us sinners now and at the hour of our death

Pray for us now and at the hour of our death.

 

 

II

Lady, three white leopards sat under a juniper-tree

In the cool of the day, having fed to sateity

On my legs my heart my liver and that which had been

contained

In the hollow round of my skull. And God said

Shall these bones live? shall these

Bones live? And that which had been contained

In the bones (which were already dry) said chirping:

Because of the goodness of this Lady

And because of her loveliness, and because

She honours the Virgin in meditation,

We shine with brightness. And I who am here dissembled

Proffer my deeds to oblivion, and my love

To the posterity of the desert and the fruit of the gourd.

It is this which recovers

My guts the strings of my eyes and the indigestible portions

Which the leopards reject. The Lady is withdrawn

In a white gown, to contemplation, in a white gown.

Let the whiteness of bones atone to forgetfulness.

There is no life in them. As I am forgotten

And would be forgotten, so I would forget

Thus devoted, concentrated in purpose. And God said

Prophesy to the wind, to the wind only for only

The wind will listen. And the bones sang chirping

With the burden of the grasshopper, saying

 

Lady of silences

Calm and distressed

Torn and most whole

Rose of memory

Rose of forgetfulness

Exhausted and life-giving

Worried reposeful

The single Rose

Is now the Garden

Where all loves end

Terminate torment

Of love unsatisfied

The greater torment

Of love satisfied

End of the endless

Journey to no end

Conclusion of all that

Is inconclusible

Speech without word and

Word of no speech

Grace to the Mother

For the Garden

Where all love ends.

 

Under a juniper-tree the bones sang, scattered and shining

We are glad to be scattered, we did little good to each

other,

Under a tree in the cool of day, with the blessing of sand,

Forgetting themselves and each other, united

In the quiet of the desert. This is the land which ye

Shall divide by lot. And neither division nor unity

Matters. This is the land. We have our inheritance.

 

III

At the first turning of the second stair

I turned and saw below

The same shape twisted on the banister

Under the vapour in the fetid air

Struggling with the devil of the stairs who wears

The deceitul face of hope and of despair.

 

At the second turning of the second stair

I left them twisting, turning below;

There were no more faces and the stair was dark,

Damp, jaggèd, like an old man's mouth drivelling, beyond

repair,

Or the toothed gullet of an agèd shark.

 

At the first turning of the third stair

Was a slotted window bellied like the figs's fruit

And beyond the hawthorn blossom and a pasture scene

The broadbacked figure drest in blue and green

Enchanted the maytime with an antique flute.

Blown hair is sweet, brown hair over the mouth blown,

Lilac and brown hair;

Distraction, music of the flute, stops and steps of the mind

over the third stair,

Fading, fading; strength beyond hope and despair

Climbing the third stair.

 

 

Lord, I am not worthy

Lord, I am not worthy

 

               but speak the word only.

 

IV

Who walked between the violet and the violet

Whe walked between

The various ranks of varied green

Going in white and blue, in Mary's colour,

Talking of trivial things

In ignorance and knowledge of eternal dolour

Who moved among the others as they walked,

Who then made strong the fountains and made fresh the springs

 

Made cool the dry rock and made firm the sand

In blue of larkspur, blue of Mary's colour,

Sovegna vos

 

Here are the years that walk between, bearing

Away the fiddles and the flutes, restoring

One who moves in the time between sleep and waking, wearing

 

White light folded, sheathing about her, folded.

The new years walk, restoring

Through a bright cloud of tears, the years, restoring

With a new verse the ancient rhyme. Redeem

The time. Redeem

The unread vision in the higher dream

While jewelled unicorns draw by the gilded hearse.

 

The silent sister veiled in white and blue

Between the yews, behind the garden god,

Whose flute is breathless, bent her head and signed but spoke

no word

 

But the fountain sprang up and the bird sang down

Redeem the time, redeem the dream

The token of the word unheard, unspoken

 

Till the wind shake a thousand whispers from the yew

 

And after this our exile

 

 

V

If the lost word is lost, if the spent word is spent

If the unheard, unspoken

Word is unspoken, unheard;

Still is the unspoken word, the Word unheard,

The Word without a word, the Word within

The world and for the world;

And the light shone in darkness and

Against the Word the unstilled world still whirled

About the centre of the silent Word.

 

O my people, what have I done unto thee.

 

Where shall the word be found, where will the word

Resound? Not here, there is not enough silence

Not on the sea or on the islands, not

On the mainland, in the desert or the rain land,

For those who walk in darkness

Both in the day time and in the night time

The right time and the right place are not here

No place of grace for those who avoid the face

No time to rejoice for those who walk among noise and deny

the voice

 

Will the veiled sister pray for

Those who walk in darkness, who chose thee and oppose thee,

Those who are torn on the horn between season and season,

time and time, between

Hour and hour, word and word, power and power, those who wait

In darkness? Will the veiled sister pray

For children at the gate

Who will not go away and cannot pray:

Pray for those who chose and oppose

 

O my people, what have I done unto thee.

 

Will the veiled sister between the slender

Yew trees pray for those who offend her

And are terrified and cannot surrender

And affirm before the world and deny between the rocks

In the last desert before the last blue rocks

The desert in the garden the garden in the desert

Of drouth, spitting from the mouth the withered apple-seed.

 

 

O my people.

 

 

VI

Although I do not hope to turn again

Although I do not hope

Although I do not hope to turn

 

Wavering between the profit and the loss

In this brief transit where the dreams cross

The dreamcrossed twilight between birth and dying

(Bless me father) though I do not wish to wish these things

From the wide window towards the granite shore

The white sails still fly seaward, seaward flying

Unbroken wings

 

And the lost heart stiffens and rejoices

In the lost lilac and the lost sea voices

And the weak spirit quickens to rebel

For the bent golden-rod and the lost sea smell

Quickens to recover

The cry of quail and the whirling plover

And the blind eye creates

The empty forms between the ivory gates

And smell renews the salt savour of the sandy earth

 

This is the time of tension between dying and birth

The place of solitude where three dreams cross

Between blue rocks

But when the voices shaken from the yew-tree drift away

Let the other yew be shaken and reply.

 

Blessèd sister, holy mother, spirit of the fountain, spirit

of the garden,

Suffer us not to mock ourselves with falsehood

Teach us to care and not to care

Teach us to sit still

Even among these rocks,

Our peace in His will

And even among these rocks

Sister, mother

And spirit of the river, spirit of the sea,

Suffer me not to be separated

 

And let my cry come unto Thee.

Komentarze (8)

    • P H
    • 26 sierpnia 2011, 12:29:30

    "Środa Popielcowa" to poemat napisany przez Eliota po konwersji anglokatolickiej. Jest to także wyraz rozpaczy z powodu sytuacji rodzinnej (choroba psychiczna żony). W tekście znajdują się fragmenty, które możemy zinterpretować jako opis oddziału dla psychicznie chorych. Najlepsze analizy i eseje tego tekstu, jakie znalazłem są w języku angielskimi. Bardzo dobre komentarze w świetnej książce "W moim początku jest mój kres", w której zawarta jest całość dorobku poetyckiego Eliota i wspomniane komentarze autorstwa Adama Pomorskiego.

    Alternatywna wersja tłumaczenia:

    http://www.goldenline.pl/forum/470420/wiersz-na-taki-dzien-jak-dzisiaj/s/10#41310216

  • Kawał ciężkiej roboty - wiem coś o tym Czy chce Pan trochę uwag technicznych?

  • Panie Pawle, odwalil Pan kawal dobrej i trudnej roboty, ogolnie powiedzialbym, ze Panskie tlumaczenie jest lepsze od tych, do ktorych kieruje Pan w odnosniku. Z pewnoscia jezyk jest poetycki, sens przekazany jest wiecej niz poprawnie, nie uwlacza Pan Eliotowi. Mam jednak takie zastrzezenia natury stylistycznej. Po pierwsze Eliot rymuje, (1)zewnetrznie (na koncu linijki), (2)wewnetrznie (w srodku wersu, a czasem w srodku z rymem zewnetrznym, koncowym), a (3) nawet pomiedzy zwrotkami. Sa to rymy nieregularne, to prawda, ale tym bardziej powinno sie probowac dac cos w tlumaczeniu w zamian. Jest tez u niego duzo gier slownych (4), ktore u Pana znikaja. Odnoszac sie tylko do pierwszych dwoch zwrotek (i do moich numerkow), podaje przyklady: (1)wings/things think/drink
    (2) power [pierwsza zwrotka]/hour/power/flower [druga zwrotka]; know/flow
    (3) reign (koniec pierwszej zwrotki)/again (koniec drugiej zwrotki);
    (4) I no longer STRIVE to STRIVE...

    Oto moja probka oddania tego w dwoch pierwszych strofach:

    Ponieważ brak mi nadziei by znów zawirować
    Ponieważ brak mi nadziei
    Ponieważ brak mi nadziei by lawirować
    Pożądając zamiarów tego i darów owego
    Już się nie silę by na siłę wpadać w takie sidła
    (Czy ma sens by stary orzeł rozpościerał skrzydła?)
    Czy ma sens żałoba
    Po zgasłym motorze najzwyklejszych zmysłów?

    Ponieważ brak mi nadziei by doświadczyć
    Kalekiej chwały o pomyślnej porze
    Ponieważ dość mam myślenia
    Ponieważ wiem, że nie mogę świadczyć
    Jak dużo ta jedyna prawdziwa przemijalna moc może
    Ponieważ nie mogę ugasić pragnienia
    Gdzieś w kwitnącym borze, u źródeł strumienia,
    Bo nie ma niczego co zjawia się znów.

    • P H
    • 27 sierpnia 2011, 11:47:24

    Te rymy to rzeczywiście poważny problem, zdaje sobie z tego sprawę. Zastanawiałem się między dokładnym sensem, a rymem, wybrałem sens :) Dziękuję.

    • P H
    • 27 sierpnia 2011, 13:22:04

    Panie Alx, poproszę;)

    • P H
    • 27 sierpnia 2011, 13:22:05

    Panie Alx, poproszę;)

  • Spróbuję jutro wieczorem twardo przysiąść.

    • P H
    • 28 sierpnia 2011, 11:15:19

    :)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się